21 września, regeneracja w bazie

Ładną zimę mamy tego lata  Dziś nas zasypało. Namioty w bazie odśnieżałyśmy trzy razy w ciągu dnia. Boimy się, że te w wyższych obozach będą nie tylko trudne do znalezienia, ale też połamane. Wszyscy czekamy na okno pogodowe, które pozwoli na atak szczytowy. Nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Prognozy się różnią. 

Dzień spędziłam głównie towarzysko. Najpierw odwiedziłam poznaną w Camp2 ekipę rosyjską (jeden z nich grał w siatkówkę w jednej drużynie z Denisem Urubko). Co fajne – Rosjanie mają gitarę i super śpiewają. 

Po obiedzie przygotowałyśmy sobie z Asią jedzenie na wyjście w góry (liofilizaty, batony energetyczne, etc). A potem byłyśmy w gościach u naszych kolegów z wyprawy PZA (a oni odwiedzili nas wczoraj). 

Z naszego obozu odpada tymczasem trzecia osoba. Najpierw wycofało się dwóch Hiszpanów, teraz szerpowie z obsługi przyszli do mnie po deksametazon dla Tajwańczyka, któremu już podano tlen, a rano ma go zabrać helikopter.