15 września – regeneracja w bazie

W bazie pod Manaslu (4800 m) na zmianę leje deszcz albo pada śnieg. Rano się trochę przejaśniło, więc mogłyśmy przesuszyć ubrania i nawet przez chwilę zobaczyć szczyt.

Mamy bardzo dobrą lokalizację namiotu – z jednej strony rozciąga się potężny, posiekany szczelinami lodowiec, a z drugiej wznosi się skalna ściana, z której co jakiś czas dochodzi huk lawin. Na szczęście są na tyle daleko, że nam nie zagrażają.

Zbieramy siły. Kondycyjnie czujemy się dobrze.

Nie marnujemy czasu i podczas aklimatyzacji, zawieramy wiele międzynarodowych znajomości. Poznałyśmy między innymi wspinacza z Hiszpanii, który w ciągu 365 dni chce zdobyć 6 ośmiotysięczników (w lipcu zdobył BroadPeak i K2) oraz dwóch Chińczyków, z których jeden zamierza zjechać z Manaslu na nartach, a drugi na desce snowboardowej.

Do chłopaków z narodowej wyprawy mamy dość daleko, ale niewykluczone, że wybierzemy się w odwiedziny. 

W niedzielę planujemy wyjść w górę, żeby założyć obóz pierwszy (C1 – 5800m) i zrobić podejście pod obóz drugi (C2- 6400m).